Dzieci zadają mnóstwo pytań. Z ciekawości, chęci poznania czegoś dla nich nowego, z nudów oraz żeby zwrócić na siebie uwagę. Pytania są czasem nie lada wyzwaniem dla rodzica, ale pytań nie można pozostawić bez odpowiedzi. Maluchy nie oczekują bardzo szczegółowych odpowiedzi , często wystarczy już jedno bądź dwa zdania, żeby zaspokoić dziecięcą ciekawość.
Ala weszła już w etap 100 pytań na minutę. Czasami pytania są banalne, zdarzają się bezsensowne, a czasami zaskakujące. Większość pytań kierowana jest do mnie – taki już MAMY los. O tym, skąd się biorą dzieci, czy co robi dzidziuś w brzuchu, mieliśmy okazję opowiedzieć. Od początku nie byłam i nie jestem za mówieniem dziecku bajek o bocianach i kapuście. Ala jak na swoje 3 lata i tak już dużo wie, oczywiście najwięcej o ciąży i dzidziusiach 😉
Na każdym etapie życia naszego dziecka są inne i coraz bardziej skomplikowane pytania. Nasze odpowiedzi muszą być dopasowane do wieku, rozwoju dziecka i jego doświadczeń życiowych. Zanim odpowiemy na trudne pytania, warto się zastanowić co powiedzieć dziecku, na ile treść którą mu przekażemy będzie dla niego zrozumiała. Trzylatkowi wystarczy na pytanie: „Skąd się biorą dzieci?” odpowiedzieć: „Mama z tatą bardzo się kochają i mają swojego wymarzonego dzidziusia”. RACZEJ nie będzie wnikał jak to zrobili. Alicja wie, że dzidziuś w brzuchu jest połączony rurką – pępowiną, żeby sobie jadł. A jak się urodzi to je mleczko. I na razie to jej wystarczy. Nie dopytuje jak wszedł do brzucha – widocznie nie jest to jej potrzebne. W późniejszym wieku zaczynają się schody, bo dziecko zaczyna dopytywać i będzie drążyć temat, aż nie zaspokoi swojej ciekawości. Opowiadanie bajek nie wchodzi tu w grę, ponieważ dziecko szybciej niż nam się wydaje dojdzie do tego, że to nieprawda (podpyta inne osoby, usłyszy sprzeczną odpowiedź od kolegów). Unikanie odpowiedzi czy mówienie „Jesteś jeszcze za mały, dowiesz się w swoim czasie.” nie prowadzi do niczego dobrego. Maluch znajdzie inną osobę, która zechce mu odpowiedzieć na pytanie, a do nas nie będzie już tak śmiały i przestanie zadawać pytania (bo mama nie wie albo nie chce odpowiedzieć). Mimo, że pytania dla nas wydają się często śmieszne musimy je traktować poważnie, by pokazać dziecku, że zawsze może na nas liczyć i porozmawiać o swoich troskach.
Często dziecko zadaje pytanie bo coś usłyszało, czy zobaczyło i do końca nie wie o co chodzi – niekoniecznie nawet je to interesuje. Tak szybko, jak odpowiemy, tak też szybko maluch zapomni i przestanie pytać. Mój przykład mówi wszystko. Byliśmy z wizytą u małego dzidziusia. Po powrocie Ala zalewała nas pytaniami. Mówiła, że też będzie miała takiego bobaska. A kiedy? Jak? Czy będzie mamusią? Pytań było 100. Na wszystko odpowiedziałam. Codziennie Ala bawiła się w mamusię, nawet wsadzała pod bluzkę lalkę. Prawdziwa mamusia!
Dumna z siebie dzisiaj zrobiłam test wiedzy mojego dziecka.
Ja: „Alusiu skąd się biorą dzieci?”
Ala: „Z przedszkola!”
(nie chcecie wiedzieć jak mi oczy wyszły, moja nauka poszła w las, ale na pytania odpowiedziałam) 😉
