Góra zabawek

DSC_0596mm

Wraz ze świętami doszło nam kilka…set zabawek. Gdzie się nie ruszę mamy zabawki. Już chyba na stałe jedno wielkie pudło ulokowało się w salonie. A tak sobie obiecałam, że zabawki będą tylko u dzieci w pokoju…


Maluchy coraz częściej dają sobie przemówić do rozsądku i kupujemy coś pożytecznego np. puzzle czy grę zamiast kolejnej byle pierdoły, która wala się później po podłodze bądź (daj boże) wpadnie pod kanapę i siedzi tam cicho. Kinder jajka z zabawką, gazetki z zabawką, jogurcik z zabawką… wszędzie utykają to małe plastikowe coś. Jeśli dzieci nie urobią rodziców na kolejną zabawkę, to na bank kupi ją babcia czy prababcia. Ale to i tak lepsze niż jedna grająca, jeżdżąca, świecąca i robiąca salta zabawka (wiecie o czym mówię?!) Na bank i Wam trafił się taki „fantastyczny” prezent dla dziecka.
Udało nam się dojść do porozumienia z rodzinom i znajomymi. Zakup kolejnej zabawki jest coraz częściej ustalony wcześniej z nami. Przynajmniej zabawka nie powtórzy się i jest na modowym czasie. Nie wyobrażacie sobie jak szybko miejsce ukochanego dinozaura może zająć czerwona bryka McQueen. Na święta Bożego Narodzenia twój dom wypełniony jest wizerunkiem Świnki Peppy dosłownie na wszystkim (ubrania, kubki, szczoteczka do zębów) a w dniu urodzin twojego dziecka czujesz się jak w miasteczku Ponyville. Wszędzie walają się kucyki, a twoja córka krzyczy: „Od dziś mów do mnie Fluttershy”. Czasami nie nadążam zwłaszcza, że trafiła nam się dziewczynka i chłopiec, a co za tym idzie zupełnie odmienne zainteresowania choćby postaciami z bajek.
U nas wszystkie zabawki mają swoje miejsce. Mimo to ciągle segregujemy, wyrzucamy, wynosimy i sprzedajemy, bądź przekazujemy młodszym dzieciom (mniej zagraconym) to i tak szafki i pudła wciąż są pełne. Jak tylko szuflada się nie domyka wysypuję wszystkie zabawki i segreguję z dziećmi. Mają przy tym radochę, bo coś czego się nie widziało 2 tygodnie jest traktowane niemal jak nowe.
Oczywiście kiedy chce coś upłynnić to słyszę argumenty typu: „To moja ulubiona zabawka”.
Taka najfajniejsza i taka zakurzona…
Tak naprawdę to mamy taki sklep z zabawkami. Nie wspomnę, że kolejny sklep mamy w piwnicy, a kolejne dwie filie u dziadków . U Was też takie stosy? 😉

2 thoughts on “Góra zabawek

  1. Po pierwsze, my – rodzice nie kupujemy Ignasiowi zadnych zabawek. Po drugie, jak tylko widze najmniejszy opad zainteresowania zabawka oddaje do domu babci/przedszkola/wystawiam przed budynek naszego domu. Jezeli zabawka jest peknieta/niekompletna bez zastanowienia wyrzucam ja! Po trzecie, jezeli zabawek przyniesionych w presencie jest naprawde sporo, wybierz z dziecmi ktore zabawki je najmniej interesuja, po jedej kazde dziecko, i oddajcie je do domu dziecka albo jakiejs bieddej rodzinie z okolicy.
    Powodzenia! 😉

    • I przede wszystkim kategorycznie popros o nie kupowanie zabawek! Ubrania, pieluchy, bakalie, chusta do noszenia, nowy plecak do szkoly, ekologiczne kosmetyki, ksiazki. Mozesz zawsze zagrozic, ze zginiecie pod fala zabawek.
      Jejku, jak czytam o tych tonach zabawek, o dziadkach i piwnicach, o rety…. Jakby tam weszla… Ciezarowka bibelotow by stamtad wyjechala! 🙂 Minimalizm zadzi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *