Czekolada dobra na wszystko ;-)

????????????????????????????????????

 

Tej czekolady ze zdjęcia już nie ma! Zjadłam ją i mi z tym dobrze. To taka słodkość na poprawienie nastroju. Ciężką mieliśmy noc :-/


Od paru dni znowu mamy wędrówki małych stópek do naszego łóżka. Mniejszy gnojek opanował przechadzki do perfekcji, parę razy udało mu się wślizgnąć pod kołdrę bezszelestnie tak, że ani ja ani Bartek nie zorientowaliśmy się, że mamy gościa pod kołdrą.
Alicja bierze nas na litość przychodzi cichaczem i robi te maślane oczka mówiąc, że ona tylko na chwilkę przyszła się przytulić.
Postanowiliśmy z tym zawalczyć!
No i leczę się po nieprzespanej nocy czekoladą.
Pierwszy przydreptał Adaś i to już około 2 w nocy. Bartek odstawił go do łóżeczka… i się zaczęło. Mały się rozwścieczył, wył tak, że blok obok na bank go słyszał. Obudził Alę! W między czasie dołączyłam do pokoju rozwścieczonych Walczyków. Bartka wysłałam do łóżka, bo tylko czekałam jak wybuchnie. Adam uspokoił się, ale zaczęła płakać Alicja, a raczej wyć jak jeszcze parę minut wcześniej Adam. Uspokojenie jej trwało NOCNĄ WIECZNOŚĆ- jakieś 40 minut. Ciągle o coś płakała, że chce iść do nas, bo cień jest na ścianie, bo ma gila, bo kołdra jest nie równo! Wszystko było nie tak- rozwścieczenie totalne! Adaś zdążył zasnąć- ze zmęczenia. Czekałam grzecznie, aż płaczek numer dwa uśnie. Jak tylko podniosłam się z łóżka Ala zaczęła płakać krzycząc „nie idź jeszcze mama”. Adam się obudził! Klapnęłam na łóżeczko z powrotem. Kiedy próbowałam się wymknąć Adaś wstawał i ciągle powtarzał MAMA TU! No i tak kolejną godzinę siedziałam, aż usnęła dwójka!
Wreszcie po prawie trzech godzinach wróciłam do łóżka… oczywiście nie mogłam zasnąć. Gdy już prawie mój organizm się poddał, usłyszałam ten charakterystyczny tupot małych stóp. Adam!
Schowałam się pod kołdrę i wysłałam z gnojkiem męża. Oczywiście był płacz i to rozżalone MAMA, którego tak nie lubię słyszeć. W minutkę usnął! Tak nam się przynajmniej wydawało. W momencie kiedy Bartek dotknął poduszki mały stał już w progu. Znowu padło na tatę- odstawił małego, kazał mu spać w swoim łóżku i wrócił. A Adaś został i usnął… o 5:45! Padliśmy!
O 6 zadzwonił Bartka budzik!

Teraz już rozumiecie!? Należała mi się ta czekolada, oby mi tylko w boczki nie weszła 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *