Mama nieIDEALNA

Tyle jest mądrych książek dla przyszłych i obecnych rodziców, ale niestety nikt nie podaje konkretnego przepisu na bycie idealnym rodzicem. Widzieliście kiedyś takiego?… Może ma specjalne cechy charakteru? Może jakoś inaczej wygląda? Albo wypowiada się w specyficzny sposób?

Historie mamy nieIDEALNEJ
Dzisiaj Ala na placu zabaw zdziera gardło: „Mamo, bujaj mocniej!” – to ja bujam prawie do dechy moją trzyletnią córkę. Chyba nie spadnie… Adaś tymczasem smakuje kolejnej odmiany piachu w nowej piaskownicy. Nagle widzę, jak pewna pani podbiega do Adasia i nerwowo szuka rodzica tego oto pożeracza piachu. Podchodzę, a ona przerażona mówi mi, że syn zjadł piasek i wyciąga z kieszeni mokre chusteczki. Zamiast wycierać buźkę, zastanawiam się, jak ona to wyczarowała – z takiej małej kieszeni w kurtce wyjęła dużą paczkę mokrych chusteczek (czyżby matka idealna – na dodatek czarodziejka). Po chwili dodała: „Żeby tylko nie miał robaków”. Eee…Dobrze Proszę Pani, przecież to pierwsze, o czym myślę, gdy Adam zjada kolejną garść piachu.
Typowy jesienny dzień, pada deszcz, ale nie rezygnujemy ze spaceru. Ubieram Alę w kalosze, płaszczyk i ruszamy na spacer. Przez dwadzieścia minut radośnie skacze po wszystkich kałużach przed blokiem. Alicja jest cała mokra – spodnie, bluza (pomimo płaszczyka). Dodam, że ja też, bo euforia jest tak wielka, że woda rozbryzguje się na 4 metry. Z daleka widzę zmierzającą do nas starszą panią: „Deszcz pada, a pani spacerki sobie urządza? Dziecko jest całe mokre!” Muszę odnaleźć tego inteligenta, który wymyślił płaszcz i kalosze. Mam parę pytań, bo przez te rzeczy mój wizerunek idealnej matki legł w gruzach.
Zimowe piękne popołudnie. Słońce świeci, wyszły na dwór dzieci… Spaceruję grzecznie z Adasiem, jak przystało na idealną matkę. Adaś podszedł prosto pod koła wózka (idealna matka używa wózka na zakupy i jako balkonik, jak się zmęczy, a nie do wożenia dziecka). Oczywiście wywinął orła i leży czekając na ratunek… Zanim ja się ogarnęłam, pomoc nadeszła! Podbiega starsza pani i podnosi małego placka jednocześnie krzycząc do mnie: „Bardziej pod słońce iść się nie dało? Przecież dziecko nic nie widzi!” W oczach tej kobiety jestem matką nieidealną, dodatkowo narażającą swoje dziecko na porażenie promieniami UV. A ja głupia myślałam, że pchając syna pod słońce, w naturalny sposób wytworzy się u niego witamina D.
Upalny dzień, lato 2012 roku, nie wieje, nie pada… Idealny dzień na spacer. Idę parkiem z malutką Alicją, w cieniu drzew, jak przystało na idealną matkę. Mija mnie starsze małżeństwo. Uśmiecham się do nich, bo uwielbiam jak ktoś mi zagląda do wózka i widzi moje cudowne dziecko! A tu takie słowa: „Co za pokolenie, niemowlakowi nawet skarpetek nie założą…”

Wniosek: Idealna matka ma zawsze w kieszeni mokre chusteczki, zna skład ciała swojego dziecka (100% cukru) i pod żadnym pozorem nie wychodzi z nim na deszcz, bo się rozpuści, podaje witaminę D tylko w kapsułkach i nie skąpi na skarpetki dla dziecka! Ech, daleko mi do idealnej matki.
Pocieszam się, że mój mąż jest równie nieIDEALNYM tatą. Piękny czerwcowy dzień, jakieś 25 stopni, Bartek spacerujący z trzymiesięczną Alicją, zostaje zaczepiony przez panią zerkającą z przerażeniem do wózka: „Ma pan czapeczkę dla dziecka? Proszę natychmiast założyć, to jest małe dziecko!”- przecież idealny ojciec wie, że małe dziecko równa się czapka! Taka już z nas nieidealna rodzina.DSC_0068

Pocieszam się, że Ala ciągle mi mówi:

„Kocham Cię mamusiu, jesteś moją najlepszą mamą.”
A najlepsza to nie przypadkiem idealna?  😉
Pozdrawiam wszystkie nieIDEALNE mamy!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *