Gadu- gadu

Praktyki w szkole, ja w siódmym miesiącu ciąży z Alicją.
Na przerwie podchodzi do mnie dziewczynka:
„A moja ciocia też za parę dni urodzi dzidziusia… ale nie ma takiego ogromnego brzucha jak Pani.” (Czyż bym była wielorybem?!)

Praktyki w szkole – wycieczka do muzeum.
Idę za całą grupą żółwim tempem. Jeden z chłopców podbiega i mówi:
„Ciężki ten brzuch?! Bo tak Pani wolno idzie!”

Stoję w kolejce w sklepie. Byłam z Adasiem w ciąży – jakiś szósty miesiąc (za mną dziewczynka (ok. 4 – 5lat) rozmawia z mamą.
Dziewczynka: „Agatki mama będzie miała dużo dzidziusiów, taki ma wielki brzuch.”
Mama: „Nie wiele dzidziusiów, tylko pewnie bliźniaki.”
Dziewczynka zmierzyła mnie wzrokiem i wykrzyknęła: „Oooo, ta Pani na pewno będzie miała wiele dzidziusiów!!!”

Podsłuchałam zabawę Ali w nauczycielkę z przedszkola :
Ala: „Adasiu jakie to zwierzątka?” (Ala pokazuje mu w książce)
Adaś: „Hau hau!” (tylko to potrafi)
Ala: „Nie! To nie jest piesek, to kura, a to kaczka a to ptaszek, a to KOBĄDŹ!”

Jedziemy samochodem, rozmawiałam z Alicją, ale nie słuchała.
Ala: „Co?”
Ja: „Nie mów „co”, tylko „słucham!”
Ala: „SIUSIAM!”
Alicja kolejny raz coś od nas wyłudzała, zapewne chciała żelkę, podała swoje argumenty, dla których powinniśmy się zgodzić… w końcu nie wytrzymałam i mówię:
„Chyba nie mam wyjścia?!”
Ala: „Masz… Tam.” – i wskazała na drzwi.

Mateuszek (dwa lata, byłam jego nianią).
Układamy puzzle.
Ja: „Mateuszek, nie tak, do góry nogami!”
Bez chwili zastanowienia Mateuszek podniósł… nogi do góry!
Szykuję się do wyjścia na fitness.
Alicja zerka na mnie i pyta: „Mama gdzie idziesz?”
Ja: „Idę poćwiczyć ”
Alicja: „Idziesz umalowana na ćwiczenia?”
W domu to dresy i zero makijażu… a na fitness jak na bal!

Nauka siusiania!
Ala oczywiście nic do nocnika nie zrobiła. Wstała i sadza na nocnik wielkiego Misia.
Ala: „Miś si si!”
Ja: „Alunia misie nie sikają do nocnika, tylko dzieci.”
Wyszłam do kuchni, po minucie wracam i zastaję miśka upchniętego do kuwety kota.
Ala: „Miś si si!”
Nauka nie poszła w las. Jak miś nie sika do nocnika, to na pewno do kuwety!

Ala: „Kakałam w przedszkolu.”
Ja: „Mówi się „płakałam”.
Ala: „Bakałam w przedszkolu.”
Ciężkie słowa, ciężka mowa!
Ola, 3 lata.
Opiekowałam się kiedyś dziećmi w domu, mini żłobek ( Mama Oli mówiła jej, że jeździ do przedszkola).
Ola: „Ciociu, a gdzie Ty śpisz?”
Wskazuję na drugi pokój!
Ja: „W tamtym pokoju na tym zielonym łóżeczku!”
Ola: „Żartujesz, mieszkasz w przedszkolu?!”

Oluś, 2,5 roku.
Byłam z dziećmi na placu zabaw, na ławce oprócz nas siedziała babcia z wnuczką, wychodząc już do domu mówię:
„Oluś co trzeba powiedzieć, jak się wychodzi z placu zabaw?”
Oluś: „Do widzenia ślepa Gienia kup se trąbkę do pierdzenia!”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *