Karmienie piersią

Większość kobiet w ciąży ma naturalne macierzyńskie pragnienie karmienia piersią. Tyle się mówi i tyle można przeczytać, jak ważne dla malucha jest naturalne karmienie. Niestety po porodzie wiele kobiet już na starcie zniechęca się do karmienia piersią. Zbyt wiele rad udzielanych przez bliskich, złe dostawianie do piersi, poranione brodawki lub po prostu obawa przed utratą atrakcyjności fizycznej – te i wiele innych czynników mają wpływ na decyzję mamy o przestawieniu dziecka na mleko modyfikowane.
Udane karmienie zależy od dobrego początku, umiejętności prawidłowego przystawiania do piersi i unikania przez mamę sytuacji stresowych, które zmniejszają ilość pokarmu.
Będąc jeszcze w szpitalu mamy często mówią, że „nie mają pokarmu” bądź „mają go zbyt mało i dziecko się nie najada”. Takie myślenie to ogromny błąd. Żołądek niemowlęcia zaraz po porodzie jest tak mały, że podczas jednego karmienia wystarczy 5 – 7 ml mleka. Po trzech dniach jego pojemność rozrasta się do wielkości piłeczki pingpongowej. Dlatego tak ciężko nakarmić dziecko od razu po urodzeniu. Często maluszkowi wystarczy parę łyków żeby się najadł.
Pierwsze mleko, które wytwarzają nasze gruczoły to tak zwana siara. Mleko ma żółty kolor i jest bardzo kaloryczne. Dlatego już parę łyków zapewnia dziecku sytość na parę godzin. Siara jest bogata w przeciwciała, które mają za zadanie zwiększenie odporności i przyśpieszenie wydalenia smółki (pierwszej kupki). Zawiera również wiele witamin i białko.
Po paru dniach pokarm znacznie się zmienia – jest jaśniejszy i rzadszy. Natomiast nie traci on na wartości. Zawiera odpowiednią ilość witamin, tłuszczy i białka jaką potrzebuje nasze dziecko. Piersi stają się większe, twarde – wypełniają się pokarmem (3 – 4 dni po porodzie). Noworodek zaczyna prawidłowo i z większą częstotliwością ssać. Gdy dziecko prawidłowo trzyma brodawkę i odpowiednio ssie, mama powinna wyraźnie słyszeć łykanie mleka oraz odczuwać delikatny ból w dole brzucha (obkurczająca się macica). Dyskomfort związany z bólem brzucha po chwili mija, ale dla młodych mam to najlepszy znak na to, że maluch je mleko. Często wystarczy 15 – 20 minut aktywnego ssania, żeby maluszek zjadł odpowiednią ilość. Mama powinna kontrolować pojemność swoich piersi, ewidentnie widać kiedy pierś jest przez dziecko opróżniona (staje się miękka). Ważne jest, aby w tych dniach dostawiać dziecko często, aby nie zrobił się zastój mleka, bądź między karmieniami odciągać trochę mleka, aby piersi nie były nabrzmiałe.

Po jakimś czasie ilość pokarmu unormuje się w zależności od potrzeb naszego Małego Ssaka!

Moja mleczna historia

Oboje dzieci karmiłam piersią. Trafiłam na położne, które bardzo pomogły mi w starcie. Odpowiedni masaż piersi, prawidłowe przystawianie do piersi i wielka wiara w samą siebie pomogły mi w pierwszych dniach. Nawał mleczny był niesamowitym szokiem (widok tak ogromnych piersi w lustrze doprowadził mnie prawie do zawału). Masowałam piersi, odciągałam ręcznie odrobinę pokarmu do chwili odczucia ulgi. Pilnowałam dzieci, aby nie spały podczas jedzenia. Przez intensywne ssanie dzieci najadały się, przez co nie karmiłam na żądanie. Ilość pokarmu podczas jednego karmienia była wystarczająca, aby dziecko jadło co 3 – 4 godziny. W nocy, na początku (przez około trzy tygodnie) Ala jadła co 4 – 5 godzin. Po miesiącu przesypiała już całe noce bez karmienia i tak przez 8 miesięcy, ponieważ tyle była na piersi (odstawiłam ją, gdyż zdecydowaliśmy się na drugie dziecko). Naprawdę nie znam pojęcia nieprzespanych nocy! Gdy zaszłam w drugą ciążę wiedziałam, że chcę karmić piersią. Po drugim porodzie stwierdziłam, że jestem perfekcyjną matką karmiącą. Adaś pięknie jadł – tak było przez pierwszy miesiąc. Niestety miał bardzo długo żółtaczkę poporodową – jedynym sposobem, żeby obniżyć poziom bilirubiny było odstawienie Adasia na 48 godzin od piersi. Ilość mojego mleka przez te dwa dni bardzo zmalała pomimo, że odciągałam pokarm. Przez jeszcze około 1,5 miesiąca starałam się wrócić do karmienia wyłącznie piersią, niestety mleka było zbyt mało. Adaś chciał tyle co było w butli i tak szybko lecące mleko… a tu za mało i za wolno. Karmienie wyglądało więc tak, że jadł z dwóch piersi i dojadał butlę, w której często było za dużo mleka – wymiotował, lub za mało i za 2 godziny znowu był głodny. Ala miała wtedy 20 miesięcy i musiałam swoją uwagę kierować na dwoje dzieci. Noce były okropne, syn nie dojadał albo wymiotował z nadmiaru. Zanim posprzątaliśmy i zdążyliśmy usnąć, Adaś budził się na kolejne karmienie. O dosypianiu w dzień nie było mowy, ponieważ byłam sama z dwójką dzieci. Bardzo chciałam go karmić, ale potrzebowałabym jakiegoś tygodnia (tylko ja i Adaś), żebym mogła dłużej i bez stresu trzymać go przy piersi, karmić tak aby pokarm powrócił w potrzebnych ilościach. Adaś był niecałe 3 miesiące na piersi i z własnego wyboru przestawiłam go na butelkę. Było mi ciężko, jakbym zabrała mu coś, co należy do niego… Z drugiej strony minął jednak stres, który ciągle odczuwałam w porach karmienia. Nasz rytm dnia w końcu się unormował – oboje byliśmy szczęśliwsi.

Karmienie piersią jest czymś naturalnym, czymś co kojarzy się z byciem mamą. Jest to najlepszy pokarm dla malucha, nie zastąpi go żadna mieszanka. Jednak są sytuacje, w których mama nie jest w stanie karmić piersią, bądź odstawia dziecko z własnego wyboru (np. sytuacja, w której ja się znalazłam). Najważniejsze w tym wszystkim jest nasze samopoczucie i zachowanie zdrowego rozsądku. Powinien to być tylko i wyłącznie nasz wybór!
Pamiętajcie: Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

One thought on “Karmienie piersią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *