Godzina spokoju ;-)

DSC_1007

Kojarzycie na pewno te kolorowe piłeczki. Mam wrażenie, że nie raz uratowały moje zdrowie psychiczne.

Jak dzieci mają nadmiar energii i roznoszą chałupę, to wywozimy ich do figlo – miglo. A my siedzimy z Bartkiem i odpoczywamy (mimo krzyków tych wszystkich biegających dzieci). Wyglądamy, jakby nas czołg przejechał, a nasze pełne energii dzieci latają, skaczą, zjeżdżają i, co najważniejsze, nareszcie NIC od nas nie chcą. Kocham tego, kto wymyślił figloraj! Na bank miał minimum dwoje dzieci w domu 😉
Mimo, że nasze dzieci napady wariactwa mają dość często, to aż tak częstymi gośćmi w figloraju nie jesteśmy. Jak chcemy mieć grzeczne dzieci, to obiecujemy im wypad do sali zabaw. Istne anioły!
Lubię puszczać ich w te labirynty… niesamowicie cieszy mnie widok jakże sprawnych fizycznie Małpek. Niejeden czterolatek nie zrobi tego, co Adaś (dwulatek). Wlezie dosłownie wszędzie, zjeżdża z największych zjeżdżalni, wspina się po linach. Ala, będąc pierwszy raz w figloraju jako roczne dziecko, sama weszła i zjechała z wszystkiego, co było w Sali zabaw (w końcu już od 2,5 miesiąca chodziła). Jednym słowem ZWINNE te moje Małpki.
Będąc kiedyś z maluchami w figloraju, podeszła do mnie animatorka i poprosiła, żebym poszła zobaczyć co odwalił Adam… Widok był bardzo zabawny. Adaś wlazł dwa piętra do góry w labiryncie, wciągając tam duży samochód Little Tikes (wiecie, taki co dziecko wsiada do środka i się odpycha). Byłam tak zdumiona, że nie zrobiłam zdjęcia 😉
Z naszego archiwum rodzinnego:

P1150815Mała Ala (1,5 roku)

P1150524

Alicja- dwa latka

DSC_1037Adaś i Ala nad morzem

DSC_0237

Adaś 1,5 roku

  DSC_0254 Ala i Adaś- zoo Borysew

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *