Mama do zadań specjalnych

Mama

Jejku, czy Wy mamy też tak macie, że odkąd urodziłyście dziecko, to czujecie się silniejsze i wszystko jesteście w stanie zrobić? Taka SuperMama do zadań specjalnych.


Mamy taką moc, jakiej nawet Batman nie ma! A najlepsze jest to, że nasza moc działa tylko na nasze dzieci. Wystarczy zaczarować zdarte kolanko, pocałować i jak nowe… a już na pewno do wesela się zagoi! Taka moc uzdrawiania.
O nieograniczonych pokładach energii nie muszę wspominać… Mamy przecież NIGDY nie są zmęczone. Te nasze zapałki w oczach – taka nowa moda. Na podkrążone oczy są płatki żelowe, a nasz napój mocy to kawa ( ewentualnie Red Bull 😉 )…
Kręgosłupy mamy ze stali (tak przynajmniej myślałam, dopóki nie znalazłam się na pogotowiu z rwą szyjną). Niezmierzone kilometry noszenia Klocka na rękach, ujeżdzania SuperMamy – Konika, o robieniu fikołków, gwiazdy i innych akrobacji z dzieckiem uwieszonym na szyi już NIE WSPOMNĘ.
SuperMamy to siłaczki. Widzieliście jak wchodzimy po zakupach do domu? Jedna ręka – zakupy, druga ręka – zakupy plus wciąganie wózka za rączkę po schodach; jedna noga – przy niej wisi krzyczące „Ija ija” ( czyli „Chcę na ręce.” ) młodsze dziecko, druga noga – popycha starsze dziecię, żeby się toczyło szybciej na górę. Na ramieniu wisi torba – taka torba do zadań specjalnych. Czyli kobieca torba, a na drugim ramieniu druga WIELKA torba z bambetlami dla dzieci (wiecie – siku, pryku, mama pić). Kto tak potrafi?
Mama do zadań specjalnych 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *