Tak mi się marzy pospać do … 9!

P1190458mm

Nigdy nie byłam śpiochem! Parę godzin i pełna regeneracja. Jednak odkąd mam dzieci – za spaniem czasami mi tęskno. A raczej za tym, że nikt nie przytupta do mojego łóżka i na dzień dobry nie wsadzi mi palca w oko 😉
Tak mi się marzy pospać chociaż do 9 i samej się obudzić, chciałabym to ja zobaczyć jak maluchy jeszcze śpią… a mąż robi śniadanie. No dobrze może za parę lat. Podobno marzenia się spełniają!
Jak marudziłam o telewizor w sypialni to Bartek (czyt. Mąż) protestował, a teraz to cudo elektroniki pozwala nam pospać … 15 minut dłużej. Później zaczynają się wygłupy. Jakiś kopniak małą stopą, skakanie po łóżku czy robienie na drzemiącej mamie „Patataj”. Jeśli oczywiście wcześniej nie odezwie się żołądek Adasia i jego buźka nie krzyczy „Am, am, am”! A co robi w tym czasie mój mąż?! Odwraca się do kaloryfera, wciska się w róg łóżka i udaje że jest niewidzialny 😉
Nasze łóżko ma niezwykłe, odtykające małe noski moce. Gdy dzieci są chore i mają męczący katar, to kładąc się z nami jakimś cudem mogą spać do rana. A dodatkowo pod poduszką mama – aptekarka ma niezbędne rzeczy… chusteczki, spray do nosa, termometr, dodatkowo jakąś zabawkę, czasami ciastko i oczywiście pilota! Wszystko się przydaje… czasami tylko gniecie mnie coś w głowę. DSC_0007mm
Ranek po imprezie ZAWSZE zaczyna się o 6 albo 7 i nie ma opcji chociażby poleżenia jeszcze pół godzinki. Zapewne to znacie! To chyba taka kara dla rodziców, że pozwolili sobie na odrobinę swobody bez swoich ukochanych dzieci! Ale matka CYBORG da radę – w końcu spałam całe trzy godziny. Dzień się zaczął – pora wstać!
Nasze noce i poranki są codziennie zaskakujące. Ostatnio Adaś dosyć często przychodzi do nas spać. Czasami udało mu się położyć niezauważonym. Lekkie zaskoczenie można przeżyć, jak odwracając się do męża widzi się jego miniaturę. Tyle, że bez trójek i z pieluchą tetrową w łapce. Nie dałam za wygraną! Niech chociaż nasze 3 metry kwadratowe zostaną tylko dla nas. Zrobiłam przerwę między moją, a Bartka poduszką (Adaś nie lubi spać na płasko) – może to odstraszy nocnego łazika. Pierwszej nocy ciągle się wiercił i nie mógł usnąć, brak poduszki zadziałał i miałam nadzieję, że odstraszył na dobre. Następnej nocy gdy usłyszałam tuptanie, otworzyłam oczy i prawie spadłam z łóżka. Ujrzałam Adasia z pieluchą, z którą się nie rozstaje, wielkim miśkiem i PODUSZKĄ. To oznaczało przeprowadzkę, ale dlaczego do naszego łóżka. Po trzech nocach z Adasiem usłyszałam kolejne tuptanie, tym razem Ala.
– Mamusiu pośpię TROSZECZKĘ z wami?!
– Nie ma mowy każdy ma swoje łóżeczko!
– A Adaś to może!
No i to był koniec naszego nocnego dialogu. Spaliśmy do rana w czwórkę. Przepraszam, w piątkę. Kitka nie odpuściłaby ugrzanego łóżka pełnego rąk do głaskania. Postanowiłam zawalczyć z gnojkami i odzyskać swoje 80cm łóżka. Odnosiłam dzieci co dwie godziny do ich pokoju, a oni wracali jak bumerang … ale po paru dniach udało się! Wróciliśmy do dawnych zwyczajów – „każdy śpi u siebie”! DSC_0019mm
W sumie nie powinnam narzekać, bo nasze dzieciaki zawsze ładnie spały. Od małego przesypiali noce. Nie musiałam wstawać co 3 godziny na karmienie i przewijanie. Jednak każdy wie, a raczej każda MAMA wie, że dziecko samo się nie przykryje. Kto, jak nie mama, wyjmie zaplątaną w szczebelki nogę, czy przytuli jak się coś przyśni złego!
Oczywiście nad ranem często słyszę od Bartka: Dziś dzieci chyba ładnie spały?!
Taaa… pięknie spały! A ja znowu muszę użyć korektora pod oczy! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *