Przesądy. Wierzycie?

IMG_1666mmm

Nie wiem, jak ja się uchowałam w domu, w którym wierzy się w przesądy… z pewnym dystansem, ale jednak. Ja jestem do wszystkich zabobonów nastawiona sceptycznie. Jest pare, które są dla mnie zupełnie absurdalne i nie do uwierzenia. Mamy XXI wiek, a wiele kobiet nadal wierzy w przesądy. Jest ich tak dużo, że głowa boli. Babcie niejednej z nas je przekazują i nakręcają w ten sposób biedną kobietę w ciąży. Osobiście uważam, że każdy zabobon to tylko niewiedza medyczna wcześniejszych pokoleń.
Płeć dziecka można rozpoznać przez kształt brzucha i dietę przyszłej mamy. Najgorsze, że każdy mówi coś innego – kiszone ogórki to chłopak, brzydka cera u kobiety to dziewczynka. Mam wrażenie, że moje dzieci miały te przesądy głęboko gdzieś, bo wszystko było odwrotnie.
Słyszałyście na pewno, że w ciąży nie wolno nosić łańcuszków, korali czy obwiązywać się paskiem np. od szlafroka. Grozi to owinięciem się przez dziecko pępowiną, a nawet uduszeniem. Moja Alicja była owinięta pępowiną! Ile ja się później nasłuchałam… Łańcuszka nie noszę, ale za to całą ciążę chodziłam w zawiązanym szlafroku. Jakby tak patrzeć na moje ciąże, to szansa jest 50/50, bo Adaś mimo tego samego szlafroka nie dał się zaplątać w zabobony!
Farbowanie i obcinanie włosów jest kategorycznie zabronione. Chyba, że chcesz mieć rude dziecko to wystarczy ufarbować sobie włosy będąc w ciąży. Obcinanie włosów sprzyja podobno zmniejszaniu mądrości dziecka. Gdyby miało to wpływ na pyskowanie małolatów, ścinałabym włosy co tydzień, bo te małe gnojki czasami przechodzą samych siebie. Jeśli już w coś wierzyć to farbowanie włosów może mieć negatywny wpływ, bo farby są czasami bardzo mocne i ilość szkodliwych substancji po prostu może zaszkodzić kobiecie.
Najfajniejszym przesądem, który usłyszałam było to, że jeśli kobieta ciężarna dzieli się w ciąży jedzeniem, będzie miała mało pokarmu. Hmmm… Ja miałam nadmiary pokarmu, dostałam nawet propozycję zostania mamką (kobieta, która przekazuje swój pokarm do szpitala dla np. wcześniaków). Teraz to wszystko jasne – w ciąży niczym się nie dzieliłam, wręcz wyjadałam innym z talerza.
Usłyszany od mojej babci przesąd zapadł mi głęboko w pamięci. Gdy babcia rodziła syna, razem z nią pani urodziła dziecko z owłosionym czołem, plecami i uszami (pokryte widocznym meszkiem). No cóż sama sobie pani problem sprawiła. Trzeba było nie chodzić w ciąży do zoo i nie oglądać małp. Mimo moich wielorazowych prób przekonania babci, że dzieci urodzone przedwcześnie często są pokryte widocznym meszkiem, małpy z zoo miały większą moc.
Nie ma lekko – jak już maluch się urodzi, zabobonów jest jeszcze więcej. Gdyby tak wierzyć we wszystko, co ludzie mówią, to lepiej tego małego człowieka w ogóle nie mieć. Ile to nieszczęść może na niego spaść, jeden zły ruch i zauroczone! Czasami oczy mi wychodzą, w co ludzie potrafią wierzyć.
Nie wolno pokazywać dziecku jego odbicia w lustrze. Usłyszałam dwie wersje tego przesądu – pierwsza : od za długiego patrzenia ujrzy w odbiciu diabła. A druga : będzie się jąkać. Proszę proszę, ile cenionych firm produkujących zabawki dziecięce przyczepia lustereczka do zabawek – chyba chcą naciągnąć nas na drogie wizyty u logopedy. Na pewno mają jakiś układ z poradniami logopedycznymi! A co do diabła, nie mam wytłumaczenia, chyba zacznę w to wierzyć.
Kocham te małe dziecięce stópki – ciągle je całowałam i całuję do dziś, niestety i na to jest przesąd. Nie wolno całować stóp, bo dziecku się szczęście odbiera. Przepraszam Was dzieci – chyba Wam za wiele to tego szczęścia nie zostało. Pazerna ze mnie matka – odbieram szczęście dzieciakom przez ich małe smrodki!
A teraz trochę o prawo- i leworęcznych. Jeśli do tej pory myśleliście, że zależy to od lateralizacji to byliście w błędzie. Jeśli będąc w ciąży ciągle się martwiłaś, na bank będziesz miała dziecko leworęczne.. A jeśli unikałaś zmartwień to wystarczyło, że po urodzeniu jako pierwszą podasz dziecku lewą pierś! Jejku ja sprawdziłam zdjęcia i Adaś dostał lewą! Ja Cię dziecko bardzo przepraszam… jak zawsze wina mamy!
Mimo, że nie wierzę, to czerwoną kokardkę przyczepiłam do wózka… tylko dla świętego spokoju (babcia by mi nie darowała). Już widzę te rytuały, czary, przelewanie wosku nad główką, plucie trzy razy przez lewe ramię! Kawałek kokardki ma przecież taką moc! Ciekawa jestem, przez które ramię będzie pluł kiedyś Adaś, bo wszystko wskazuje na to, że mleko z lewej piersi tak uderzyło mu do głowy, że chyba będzie leworęczny 😉

Jeśli podobał się Wam tekst zapraszam MamaMamie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *