Piaskownica

DSC_0635mm

Odkąd tylko zrobiło się ciepło, grzebiemy się z dzieciakami w piasku. Super frajda dla każdego – dzieci mają mnóstwo zabawy, uspołeczniają się, niektóre (czytaj Adaś) poznają nowe smaki 😉 A rodzice? Mają wtedy chwilę spokoju, często załatwiają mnóstwo spraw z telefonem w ręku, świetnie się bawią (czasami lepiej niż dzieci robiąc zamek z piachu). Chyba, że bąbel nie daje żyć i ciągle woła MAMA, TATA, BABA i wszyscy święci – zajmujcie się mną. I tak bywa! Typowe życie w piaskownicy!


Nasze życie piaskownicowe jest dość ułożone. Adaś uwielbia piasek. Robi babki, wsypuje, przesypuje, wysypuje, dosypuje… i próbuje! Bawi się jak aniołek, do czasu gdy jednym okiem nie zobaczy, że ktoś zajął mu huśtawkę. Chyba nadal ma takie poczucie własności wszystkiego, czego dotknie. A że huśtawkę uwielbia, nadał jej etykietkę MOJE!
Gdy już buja się na SWOJEJ huśtawce, ja mam kolejne 10 minut spokoju. Uruchamiam tylko jedną rękę i bujam Adasia… Bujam, bujam, aż nie zobaczy, że ktoś śmie ruszać JEGO zabawki do piasku i JEGO piasek.
Zjeżdżalnie opanował do perfekcji . Stoimy tylko jak strażnicy i pilnujemy KRÓLA zjeżdżalni, żeby trafił stopami na każdy szczebelek. Zjazd z rączkami w górze, na brzuchu, na placka – jak kto chce, wszystkie akrobacje dozwolone.
Najważniejszy jest jednak rumak WŁADCY PLACU ZABAW – taki na sprężynowej nodze, strasznie skrzypiąc wiezie w dal nasze krzyczące „AHAHA” dziecko! Koń jest własnością Adasia i lepiej niech nikt nie próbuje go dosiadać, bo KRÓL nie ręczy za siebie.
Alicja, jak przystało na KRÓLOWĄ piaskownicy, rządzi na całego. Zagarnęła sobie huśtawkę. Mimo merdania nogami, do bujania potrzebuje jeszcze służącej (czytaj mama), która lata wtedy między dwiema huśtawkami i buja „do dechy, do nieba, do gałązki, najwyżej na świecie”.
Piaskownica to cukiernia z lodami, których ciągle smakują! Porcje ogromne – wręcz wiaderkowe. Urodziny obchodzę ok. 10 razy podczas jednego pobytu na placu zabaw. Tort przystrojony kamykami, listkami, jedna świeczka – i dobrze, bo po co ogłaszać całemu światu ile lat ma mama. Zresztą tylu patyków nie sposób znaleźć w piaskownicy.
Koń ma jednego właściciela i Ala się do tego stosuje.
Zjeżdżalnia! Strach patrzeć co to Nasze dziecko wyrabia. Pozycje do zjazdu są imponujące, powinnam zapisać Alicję do szkoły cyrkowej … ale to nie miejsce dla KRÓLOWEJ!
Gdy jesteśmy całą rodziną na placu zabaw, dzielimy się dziećmi i każdy ogarnia swoje. Mamy czas na zabawę, wygłupy, pogaduchy, przejrzenie fejsika! Gdy jestem sama?! Też mam na to wszystko czas, bo mama potrafi!
Są zgrzyty i kłótnie, piach we włosach, a nawet płacz. Tak to już jest na placu zabaw. Jest też radość, dobra zabawa, gołe stopy i okrzyki radości. A… I kilo piachu przyniesionego w butach i kieszeniach do domu… to specjalnie dla zbyt zrelaksowanej i wypoczętej mamy – żeby miała co w domu robić 😉
Jutro na pewno też odwiedzimy nasze piaszczyste królestwo!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *