„Chcę do mamusi” czyli trochę o trudnych rozstaniach

DSC_0946 mm

Nasze Maluchy boją się wielu rzeczy. Nawet tych, które dla nas są niegroźne, a czasem nawet zabawne, np. skrzypiące drzwi, głośne tupanie. Na każdym etapie rozwoju dzieci pojawiają się nowe i specyficzne lęki. Roczne dziecko może bać się szczekania psa i głośnego dźwięku wiertarki. Natomiast trzylatek boi się ciemności i wyobrażanych przez siebie potworów. Jednak lęk ma charakter naturalny i stanowi jeden z etapów rozwoju naszej pociechy.
Jednym z pierwszych i najbardziej zauważalnych lęków u dzieci jest tzw. lęk separacyjny. Czasami mam wrażenie, że ten rodzaj lęku atakuje zarówno dziecko, jak i jego mamę. Aż strach pomyśleć kto przechodzi ten etap gorzej 😉 

Nie dziwmy się tej małej istotce. W końcu 9 miesięcy spędziło w brzuchu mamy, później większość czasu w Naszych ramionach lub przyssane do piersi. Nasz maluch mocno identyfikuje się z nami i uważa nas za najlepszego opiekuna, przy którym czuje się najbezpieczniej.
Tego rodzaju lęk może pojawić się już ok. 8 miesiąca życia. Tak małemu dziecku ciężko jest wytłumaczyć dlaczego i po co mama wychodzi oraz za ile wróci. Warto jednak na takie dłuższe rozstanie przygotowywać malucha dużo wcześniej. Bywa i tak, że zostawiając dziecko z ciocią czy z dziadkami, dziecko płacze lub wręcz zanosi się, gdy tylko zamkniesz za sobą drzwi. To normalna reakcja – mimo znanego dziecku „tymczasowego” opiekuna, ono pragnie Ciebie i nie pojmuje Twojego zniknięcia.
Co wtedy robić? Podam Wam parę sprawdzonych sposobów. Pamiętajcie jednak, że każdy maluszek jest inny i nie wszystko sprawdza się na każdym dziecku.
Najważniejsze to od małego pozwalać sobie na rozstania z dzieckiem. Wyjście na zakupy, manicure u kosmetyczki ( rozmarzyłam się… ) – po prostu czasami na małą godzinkę warto np. z babcią zostawić pociechę lub też pozwolić na zabranie dziecka na spacer czy zostawienie szkraba u cioci w domu (w domu, który zna).
Jeśli wracasz do pracy warto dużo wcześniej (nawet miesiąc) zacząć przyzwyczajać dziecko do obecności niani czy babci. Nie tylko na godzinę, ale i na dłużej, żeby nowa opiekunka poznała etapy dnia malucha. Jak zasypia, co lubi najbardziej robić, o której je i na której huśtawce najbardziej lubi się bujać. Dla niektórych proste rzeczy wystarczyłoby zapisać na kartce, ale inaczej wyglądają te wszystkie czynności na żywo.
Swoje wyjścia wprowadzaj bardzo powoli i na krótko. Pierwsze wyjście może być tylko małym testem. Szykuj się do wyjścia tak samo, jak byś to robiła idąc do pracy. Mów gdzie idziesz i o której wrócisz. Czas możesz wyznaczyć dziecku np. mówiąc o jakiejś czynności, którą będzie wykonywało, jak wrócisz (po obiedzie czy po zabawie na placu zabaw). Mówienie rocznemu maluchowi, że wrócisz za 3 godziny nic nie da ( chyba, że na swojej małej łapce ma już swój pierwszy zegarek;-) ) Po tych wszystkich czynnościach, mimo gwarantowanego płaczu, wyjdź na 10 minut na klatkę, a po powrocie ciesz się tak, jak byś to zrobiła po 8 godzinach i powiedz np. „A mówiłam Ci, że niebawem wrócę.” Dla nas to czasami zabawne, ale dla dziecka to jakże ważny moment przyzwyczajania do rozłąki. Musisz być cierpliwa i systematyczna.
Podpowiedz opiekunce, co może zrobić z dzieckiem; co je ogromnie cieszy, np. malowanie farbami, dmuchanie baniek czy wizyta w zoo. Dziecko musi mieć zapewnione dużo atrakcji, żeby się nie nudziło i, co najważniejsze, nie miało czasu zatęsknić za mamą. Warto też kupić na pierwszy dzień rozstania nową zabawkę i rozpakować ją przed przyjściem opiekunki, zainteresować malucha, a po przyjściu cioci czy babci przekazać nowy gadżet razem z zafascynowanym dzieckiem.
Mimo, że dziecko bawi się z opiekunką i na chwilę zapomniało o mamie, nie wymykaj się z domu ukradkiem. Pamiętaj – zawsze musi być pożegnanie. Gdy uciekasz z domu, dla dziecka będzie to większą traumą (mama przepadła, zniknęła, może coś się jej stało i już nie wróci). Dziecko po paru treningach nauczy się, że po pożegnaniu jest rozstanie, a po np. obiadku, jest powrót mamy.
Gdy dziecko płacze, nie przedłużaj rozstania i przede wszystkim nie daj po sobie poznać, że Ty czujesz taki sam lęk. Jesteś duża i dzielna i tę odwagę musisz przekazać dziecku. Maluchy nasz niepokój wychwytują błyskawicznie.
Głos mamy często uspokaja i pomaga w zaakceptowaniu nowej sytuacji. Wystarczy zadzwonić i powiedzieć do dziecka parę słów. „Mama jest w pracy i pamiętaj, że po obiadku wrócę, a teraz pójdziesz na spacerek z ciocią i pokręcicie się na Twojej ulubionej karuzeli.” I tu mała uwaga – czasami jednak głos mamy doprowadza do ponownego płaczu (tę metodę trzeba wypróbować na krótkim wyjściu z domu).
Czasami warto dać dziecku coś, co będzie mogło poprzytulać i pościskać, jak tylko zatęskni (mini przytulanka do rączki). Oczywiście razem ją kupcie i opowiedz w czym pomoże mały miś. Codziennie rano przed wyjściem daj małego przytulaska do rączki w chwili rozstania. To może być jeden z waszych rytuałów, a dla dziecka coś co pomoże walczyć z lękiem.
Musicie pamiętać, że to co jest nowe i dzieje się nagle, u wszystkich wzbudza pewien lęk. Dlatego warto pomóc maluchowi w jego opanowaniu i małymi kroczkami oswajać go z rozstaniem. U jednych wystarczy parę dni, u innych nawet parę miesięcy. Występowanie tego rodzaju lęku może trwać nawet do 4 – 5 roku życia. Małe kroczki w oswajaniu pomogą dziecku zaakceptować sytuację i z dziecięcą ufnością będzie dalej odkrywało świat z innym opiekunem niż MAMA!

Pamiętajcie, że znajdziecie mnie na Fejsiku: MamaMamie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *