Przyznam, że byłam przerażona podróżą autem do Anglii. Dwójka dzieci i ok 12-14 godzin w samochodzie, do tego noc na promie. Ufff muszę Wam napisać, że dzieci pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie mieliśmy dodatkowych postoi, obeszło się bez płaczu i marudzenia. Wszystkie moje pomysły na zabawy w aucie sprawdziły się rewelacyjnie!
Mieliśmy wyjechać o 6… no tak jak to z maluchami wyruszyliśmy o 7 😉 Po drodze tylko krótkie przerwy na siusiu i dłuższa przerwa na jedzenie. Udało nam się zrobić mini piknik na parkingu co było dodatkową atrakcją. W trakcie jazdy rysowaliśmy, bawiliśmy się w ZAGADKI, Ala śpiewała mam 100 razy pod rząd „Mam tę moc”. Mieliśmy też broń specjalną… tableta z bajkami.
Kolejny postój był już na promie. Wybraliśmy opcję z noclegiem. Zwiedziliśmy prom, zjedliśmy i w naprawdę komfortowych warunkach mogliśmy przespać 6 godzin. Wypoczęci pojechaliśmy do znajomych i spędziliśmy wspaniałe 7 dni.
Jeśli napiszę, że powrót był równie wspaniały, to jest to całkowita prawda. Dzieci większość czasu w aucie przespały.
Najlepsza zabawa w aucie: zgadywanki.
Adaś miał jedną stałą zagadkę… zakończoną odpowiedzią 😉
„Co to jest ma ostre zęby i długi ogon… dinozaur.”
Ala opanowała tę zabawę do perfekcji. Jestem pod wrażeniem jej pomysłowości i wyobraźni.
Podróż autem zaliczam do udanych. A oto parę naszych wspomnień z wycieczki.









Zazdroszczę odwagi! Chyba bałabym się na taką wyprawę z dwójką 🙂
Marta uwierz, że ja też miałam ogromne wątpliwości… no ale nie mieliśmy wyjścia, bo mój mąż nie toleruje latania 😉 Jestem mega dumna z moich małych podróżników. Dali radę! 🙂