Mowa

mowa 2Jak mamy w domu niemowlaka, to nie możemy się doczekać kiedy usiądzie. Jak siedzi – czekamy kiedy wstanie. Wstał. A kiedy zacznie mówić? O tym właśnie napiszę. U nas mowa idzie ciężko – zarówno u Alicji, jak i u Adasia (w przeciwieństwie do rozwoju fizycznego – chodzenie, fikołki, gwiazdy mamy już opanowane). Kiedy na spacerze widziałam dwulatka, który płynnie mówi ZDANIA, a moja Ala ledwo 5 wyrazów, zastanawiałam się, kiedy doczekam czasów, żeby i ona tak ładnie mówiła.
No to się doczekałam i często zdarza się nam wspominać, jak to było pięknie jak nie mówiła.


Pamiętam każde nowe słowo, nawet kolejność, w jakiej się ich nauczyła… Matka wariatka? Nie, po prostu jestem mamą. Cieszyło mnie każde słowo, wydzwaniałam do babć, pisałam do koleżanek. Pewnie stukały się w głowę i myślały, że zwariowałam. W końcu taka kolej rzeczy, że dziecko zaczyna mówić. Ala miała 2,5 roku, kiedy zaczęła mówić zdaniami. Teraz już mówi wierszyki, śpiewa i używa często takich słów, że zastanawiam się, czy aby na pewno ma 3,5 roku. Oczywiście czasami jeszcze coś przekręci : popachniaj – powąchaj albo zdejmnąć – zdjąć, boli mnie ramiono. To akurat normalne zjawisko, często dla słuchacza zabawne.
Teraz jestem na etapie cieszenia się z każdego słowa Adasia. Nawet te przekręcone, czy źle wypowiedziane są dla nas czymś wspaniałym… Co z tego, że mówi o sobie ANDAM; co z tego, że pies ma ONGON; albo, że na razie MIŚ to SIM. Jakie to wspaniałe, że mimo bardzo okrojonego słownictwa on wszystko potrafi nam powiedzieć. Na razie po swojemu. My go rozumiemy i to go cieszy, jest wręcz zachwycony, gdy powie nam coś nowego. Nie to, że ja od razu dzwonie do np. mojej mamy i musi jej to powtórzyć … ale to taka matczyna radość.
W domu wszyscy cieszymy się, jak Adasiowi uda się powtórzyć jakieś nowe słowo. Ala – nauczycielka jest najlepsza. Podczas zabawy małemu uda się powiedzieć coś prostego np. oko, a Ala od razu wyskakuje : „to teraz powiedz hipopotam” … no na pewno powie! Wiem, że on też niebawem będzie mówił wierszyki i śpiewał piosenki jak Ala. Jeśli odziedziczył gadulstwo po mnie, to będziemy mieli przechlapane. Czekam na tę chwilę.
Na razie Adasia opowieści wyglądają tak:
„Andam sisi aa. Bebe aa, mama bzim, bzim. Peppa bebe, no nie Andam sisi. Aja sisi me.”
„Aja pupa pimpej!”
No to sobie przetłumaczcie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *