My się zimy nie boimy!

DSC_0308mm

Jestem strasznym zmarzlakiem. Wiecznie zimne ręce i czerwony nos.
Mimo to lubię zimę. Zwłaszcza jak jest biało, a śnieg skrzypi pod butami. Zima już do nas przyszła… widać ją zwłaszcza na termometrze i na szybach w samochodzie (skrobać szyby uwielbiam 😉 ). Pojawił się pierwszy śnieg, ale ciągle czekamy na więcej.

W tym roku Mikołaj przyniósł Ali łyżwy i zostały oczywiście wypróbowane. To już drugi rok jak zagościłyśmy z małą na lodowisku. Cieszę się, że podoba jej się jazda na łyżwach – ja też szybko zaczęłam jeździć, gdy miałam niecałe trzy lata. Obowiązkowa po łyżwach jest gorąca czekolada, na nią czeka się z utęsknieniem… jakoś tak inaczej smakuje.
U nas bardzo przymroziło (-15) ale i tak wychodzimy na spacer. Nawet w tak mroźne dni warto wychodzić na dwór. Zamrażamy wirusy, wdychamy świeże powietrze i budujemy odporność, a w słoneczny dzień dostarczymy jeszcze naturalnej witaminy D. Nie wspomnę o tym, że maluchy lepiej śpią po takim spacerku.
Na dobry początek krem ochronny na zimę. Posmarujcie buzię, rączki i uszy dziecka. Krem warto nałożyć około 10 minut przed wyjściem, aby zdążył się wchłonąć. Ochroni naszego spacerowicza przed zimnem, wiatrem a także słońcem. Pamiętajmy, żeby ubrać malucha ciepło, jednak nie przesadzajmy, bo zgrzane dziecko w taką pogodę nie wróży nic dobrego. Ciepłe rękawiczki są obowiązkowe ( u nas na sznurku, aby obie trafiły z powrotem do domu), ale również czapka i szalik bądź komin, aby ochronić prze zimnem szyjkę. Jeśli macie już szkraba chodzącego ważne, aby miał ciepłe i nieprzemakalne buty… i co najważniejsze nie za duże. Zimowa kurtka lub kombinezon dla maluchów i jesteście gotowi do spaceru. Wiem doskonale, że szykowania jest wiele, a spacer krótki, ale ile korzyści.
Koniec czytania…szykujcie się na spacer!

DSC_0348mm

????????????????????????????????????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *