Czas leci i rosną nam dzieci

Spotkałam się ostatnio z koleżanką na spacerze. W końcu, bo umawiałyśmy się, że będziemy na te spacery chodziły razem – może nie codziennie, ale dosyć często. No i tak nam to wyszło, że od ostatniego spaceru minęły trzy miesiące!

Jakbyście nie wiedzieli, matki to najbardziej zajęte stworzenia na świecie. Choroby (oczywiście dzieci, bo my nie mamy na nie czasu), ząbkowanie, sra….. jelitówki 😉 i tak w kółko! Wracając do tematu, synek koleżanki wydał mi się taki duży. Miał czas, żeby podskoczyć do góry i wypuścić na światło dzienne swoje dwa pierwsze bielusieńkie zębole – w końcu Ja (czytaj ciotka) widziałam go jako czteromiesięcznego, leżącego bobasa, a teraz kawał chłopaka. W dodatku sztywno siedzącego w wózku i zajadającego chrupka.
Wróciłam do domu i zdałam sobie sprawę, że nie tylko Leoś urósł. Otworzyłam folder ze zdjęciami Ali zaraz po urodzeniu… kiedy to było? Taka malutka kruszynka! A parę minut później wchodzi do pokoju mająca ponad metr blond dziewczynka i pyta : „Co to za dzidziuś?” Nie mogę uwierzyć, że ten dzidziuś ze zdjęcia to ta trzylatka, której buzia się nie zamyka nawet na 5 minut, a najczęściej wypowiadanym zdaniem jest „Nie ma takiej opcji.”. Usiadła mi na kolanach i oglądałyśmy wszystkie zdjęcia. Pamiętam każdy moment, każde pstryknięte zdjęcie, tylko dlaczego to tak szybko mija?!

A to nie koniec! Jest jeszcze Adaś- żaden już z niego dzidziuś. Chłopak jak się patrzy, tylko jeszcze z pieluchą i chyba tylko to mu pozostało z bobasa (smoczka i butli brak, nawet łóżeczko ma dla dużego chłopaka). Całe 1,5 roku temu przyszedł na świat. To było tak dawno! Dzidziuś ze zdjęć biega już za piłką i sam włazi na zjeżdżalnię. Co mam napisać… czas leci i rosną nam dzieci.

Nie mylić ze starzejącą się mamą! Przypominam, że nadal jestem przed trzydziestką! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *