Połóg bez tajemnic

 

120612_01470mm

Urodziłaś Dzidziusia i myślisz, że teraz będzie już tylko wspaniale. A tu klops… a raczej połóg. Miało być tak pięknie, nikt nie mówił o tak wielu często zupełnie nowych dolegliwościach. Teraz nie dość, że maluch domaga się opieki i mleka, to jeszcze Ciebie męczą np. zaparcia, potliwość czy ból brzucha podczas karmienia.
Połóg trwa 6 tygodni od dnia narodzin dziecka i jest to czas, w którym nasz organizm dochodzi do stanu sprzed ciąży. Ładnie napisane, ale nie liczcie, że wszystko wraca tak szybko do normy (zwłaszcza wygląd ciała). Przejdź do treści

Uwaga, nadchodzę!

mmama

„9 miesięcy siedziałem w Twoim brzuszku – mamusiu! Nawet nie wiesz, jak wiele pracy i wysiłku mnie to kosztowało – ten cały proces rozwoju płodowego. A każdy mówił, że tak mi tam dobrze. Ciągle tylko pływam i nic nie robię. To nieprawda. Ciężko pracowałem, żeby stać się Twoim wymarzonym bobasem. Codziennie coś mi rosło (rączki, nóżki, paluszki), każdego dnia odczuwałem nowe rzeczy. Wiesz, ile wysiłku włożyłem w to, żeby trafić palcem do buzi? Zajęło mi to parę dni. A Wy ciągle głaskaliście mój domek i mówiliście, jak ja mam tam dobrze, cały dzień leniuchuję. A ja każdego dnia robiłem coś nowego, coś co przyda mi się w życiu noworodka i nie tylko. Słyszę, czuję, jestem gotowy do życia! Kiedy sobie tak pływałem, pewnego dnia zaczęły docierać do mnie dźwięki – to było takie miłe. Dźwięki zarówno ciche, jak i te głośniejsze – przyznaje, czasami mi się przysnęło przy muzyce, która do mnie docierała. Pewnego dnia usłyszałem Twój głos Mamusiu! Zapamiętałem go od razu. Taty głos też jest mi znajomy. Ciągle pukał do mojego domku i mówił: „Puk, puk, to ja, Twój Tatuś!” A jak oddałem mu kopniaka, to słyszałem: „Mój syn, będzie z niego piłkarz.” Przejdź do treści

Szybki poród

Alicja
Miałam nieszczęsną cukrzycę ciążową, dlatego w szpitalu musiałam pojawić się dwa tygodnie przed terminem porodu… Po co? Tego nie wiem do tej pory. Poleżałam na „mega” wygodnym łóżku dwa dni i pani doktor stwierdziła, że jak do jutra nic się nie zacznie, to wrócę na parę dni do domu. Spakowałam się, nic się przecież nie działo. A na badaniu zaskoczenie – usłyszałam: „Pani rodzi!”… Eee ,ale która Pani? Bo chyba nie ja :-/ Natychmiast koszulę, aparat, telefon ( sprzęty najbardziej potrzebne przy porodzie ) i jedziemy na porodówkę. A moja położna właśnie zeszła z dyżuru… (panika)! Przejdź do treści

Poród „zaplanowany”

Adaś
Porodu nie da się zaplanować, zawsze może być coś nie po naszej myśli. Pierwszy poród był cały nie po mojej myśli. Drugi na pewno będzie lepszy, bardziej przewidywalny… bo wiem co mnie czeka! Ze skierowaniem na cesarkę pojechałam z Bartkiem 13 października ( niedziela ) do szpitala. Mała część była zaplanowana… dziwnym przypadkiem czekała na nas pani Iza – nasza położna. Planowana cesarka nie może być już taka straszna, jak ta którą przeżyłam z Alą. Dziewięć miesięcy żyłam z myślą, że mnie pokroją. Dokładnie wiedziałam jak ma ten zabieg wyglądać… tylko że usłyszałam od pani doktor (tej samej co robiła cesarkę przy Ali – ale to już naprawdę zbieg okoliczności)… „Rodzimy naturalnie – nie ma wskazań do cesarki, bo wcześniejszy poród przez cesarskie cięcie to żadne wskazanie!”
Eeeee… Ale ja mam kartkę… I tam jest napisane CESARKA! Przejdź do treści